poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Góralskie Wesele Hej...
Wierch Poroniec - Rusinowa Polana - Gęsia Szyja (1490 m.n.p.m.) - Czerwony Staw
niedziela, 28 sierpnia 2011
W poszukiwaniu prezentu na wesele
czwartek, 25 sierpnia 2011
Palenica Białczańska - Mięguszowicka Przełęcz pod Chłopkiem (2307 m.n.p.m.)
Pozdrawiam wszystkich miłośników gór.
Trudność trasy: 5/6
Mała przerwa
niedziela, 21 sierpnia 2011
Dolina Chochołowska - Trzydniowiański Wierch - Kończysty Wierch - Jarząbczy Wierch - Jakubina - Wołowiec - Grześ
piątek, 19 sierpnia 2011
Relaks
czwartek, 18 sierpnia 2011
Hala Gąsienicowa - Kościelec
Ruszyłem dalej żółto – czarnym szlakiem ku przełęczy świnickiej i Kasprowemu, idąc za „szybkimi Słowakami”. Przeszedłem ten odcinek w 20 min. po drodze robiąc parę fotek. Odbiłem po drodze na szlak czarny w kierunku Świnickiej przełęczy, aż dotarłem nad Zielony Staw. Już nie wiem w jakim czasie, bo wcześniej zgubiłem rachubę robiąc parę fotek, a zegarek włożyłem głęboko do plecaka.
Pod Zielonym Stawem poprosiłem pewną „koszykarkę” (bardzo wysoka dziewczyna) o zrobienie mi zdjęcia, odwdzięczyłem się tym samym i po chwili pogawędki razem podążyliśmy na Przełęcz Karb (1853 m.n.p.m) Droga zleciała nam błyskawicznie na rozmowie o górach i robieniu zdjęć. Na przełęczy nasze drogi się rozstały, „koszykarka” powędrowało zielonym szlakiem nad Czarny Staw Gąsienicowy, a ja czarnym na Kościelec i tu spotkało mnie zaskoczenie... nie spodziewałem się takiego utrudnienia trasy. Szlak nie posiada łańcuchów ani klamer, żadnych ułatwień co nie powoduje zatorów. Jednak jest parę momentów, w których przydaję się podstawowe pojęcie o wspinaczce a mianowicie tzw. „trzy punkty podparcia”, w szybkim skrócie wyjaśniam, że chodzi tu o kończyny naszego ciał np. dwie nogi i ręka, lub odwrotnie, tyle kombinacji ile kończyn, wiadomo faceci mają zawsze o jedną więcej ;P. Samo podejście jest strome, ale stosunkowo bezpieczne, poza tym cieszyłem się z momentów w których trzeba była używać rąk, bo dawało to ulgę moim zakwaszonym nogom :) Na szczycie byłem jakoś parę minut po 14.00. Widok rewelacyjny, Orla Perć, Świnica, Kasprowy, Giewont, Rysy no po prostu rewelacja, choć mi najbardziej utkwił w pamięci obraz Czarnego Stawu Gąsienicowego. Piękne niebiesko-zielone, czyściutkie lustro wody. Na szczycie porobiłem oczywiście parę pamiątkowych fotek, zjadłem batonika i uzupełniłem płyny. Pół godziny później postanowiłem się zbierać oczywiście droga powrotu była taka sama, a jak wiadomo gorzej się schodzi niż wchodzi, jednak sam szlak nie sprawił mi problemu. Problem stanowili natomiast ludzie usiłujący na chama wejść do góry, nie patrząc dosłownie na nic. Po małych przepychankach na szlaku dotarłem do przełęczy, a stamtąd zielonym szlakiem na Czarny Staw Gąsienicowy. Kiedy dotarłem nad brzeg widok był tak rewelacyjny i kojący, że postanowiłem odpocząć tam troszkę dłużej, najbardziej spodobało mi się lustrzane odbicie szczytów górskich w tafli, jednym słowem rewelacja :P Spędziłem tam ponad godzinkę, aż postanowiłem iść do schroniska na zimne piwko i grochóweczkę z chlebem za które zapłaciłem ( doliczając napój izotoniczny) 22 zł. Po konsumpcji i małym odpoczynku wybrałem się czarnym szlakiem z powrotem na parking. Przy samochodzie byłem około godz. 18.30. Wyprawę zaliczam do bardzo udanych i serdecznie polecam ze względu na przepiękne widoki z Kościelca, naprawdę warto.
środa, 17 sierpnia 2011
Morskie Oko - Wrota Chałubińskiego (2022 m. n.p.m.) - Szpiglasowy Wierch (2172 m. n.pm.) - Dolina Pięciu Stawów - Palenica Bialczańska
Plan wypalił w 100%, oczywiście z małym opóźnieniem. Byłem ambitny, zakładałem pobudkę o godz. 4.00, a wszytko po to, żeby unikną tłumu pielgrzymów nad Morskie Oko,.Niestety... wygrało lenistwo, a pobudka nastąpiła o 6.00. Na parkingu w Palenicy Białczańskiej zameldowałem się 7.30. P opłaceniu parkingu (aż 20zł - ale cena się nie zmienia od lat) i wstępu na teren TPN (4zł), ruszyłem w drogę o 7.45.
Przyspieszyłem aby ominąć tłumy które ciągnęły na MOKO jak peleton kolarzy:) Dotarłem do schroniska o godzinie 8.50. Wyciągnąłem herbatkę i aparat i zrobiłem parę standardowych fotek:) a pogoda ku temu idealna - bezchmurne niebo od strony zachodniej pozwoliło uchwycić mi parę ciekawych ujęć Mnicha:) niestety Kazalnice, Czarny Staw i całą wschodnią część musiałem sobie podarować ze względu na wychylające się znad szczytów słońce. Zabrałem się więc i poszedłem żółtym szlakiem w stronę Szpiglasowego Wierchu.
W planie miałem jeszcze wejść po drodze na Wrota Chałubińskiego, co bez przeszkód:się udało :) Ale po kolei... Na rozwidlenie szlaków żółtego z czerwonym dotarłem o 9.50, bardzo fajna i spokojna droga:D Oczywiście powędrowałem czerwonym. Znak pokazywał godzinę drogi i tak też dotarłem do celu. Na Wrotach byłem równo o 10.50. Po drodze upolowałem trzy świstaki, spędziłem przy nich ok. 15 minut. widok był naprawdę świetny, dwa z nich się boksowały w każdym razie tak to wyglądało, a trzeci siedział za skałą i chyba zawijał te sreberka :D było to moje pierwsze spotkanie z tymi ssakami w Tatrach, na wolności:) ZOO nie wchodzi w rachubę :) Podejście na Wrota też mi dało troszkę popalić, szczególnie ostatnie sto metrów (nie było tam żadnych utrudnień w postaci łańcuchów i klamer, po prostu NSA :) - non stop atak), zdecydowanie muszę popracować nad kondycją:) U celu spotkałem ojca z synem, którzy zrobili mi parę fotek, poczęstowałem ich herbatą, a oni mnie czekoladą:) (taka wymiana:)) Po krótkiej pogawędce postanowiliśmy wspólnie ruszczyć na Szpiglasowy Wierch.
Po godzinie, czyli o 11.55 byliśmy już na miejscu. Trasy z Wrót na Szpiglasowy nie opiszę bo nie było to do końca zgodne z regulaminem TPN, czego oczywiście bardzo się wstydzę :P Po zrobieniu paru fotek z widokami ukazującymi jak na dłoni Dolinę Pięciu Stawów i Morskie Oko wraz z Czarnym stawem, stwierdzam że to jeden z lepszych szczytów do podziwiania widoków w Tatrach Polskich. Oczywiście na wszystkich szczytach jeszcze nie byłem:) Z Wrot zeszliśmy do Przełeczy Szpiglasowej, a tam dalej żółtym szlakiem do "Piątki" i tu przykra sprawa, zejście zaczyna się od łańcuchów które nie są zbyt trudne technicznie jednak były poważną przeszkodą dla niektórych wycieczkowiczów. Naprawdę zabieranie malutkich dzieci na wyższe trasy mija się z celem, na przyszłość na pewno się zniechęcą, a w takich miejscach jest tylko płacz i korek:( nie mówię już o adidaskach... naprawdę, widok niektórych ludzi wiszących na łańcuchach był komiczny:) Dalej rozwijać się nie będę bo pokonaliśmy trasę bez ich pomocy, co znowu było małym wykroczeniem ale pozwoliło nam to zaoszczędzić jakieś pół godzinki postoju w korku na "ceprostradzie":) Po drodze odezwał się mój brzuch i z myślą o znakomitej szarlotce przyspieszyłem kroku... niestety zgubiłem nowo poznanych kompanów z Kielc:) do Schroniska dotarłem o 14.00, niestety widok tłumu odebrał mi apetyt:) Postanowiłem więc zrobić sobie dłuższy odpoczynek popijając herbatkę i zajadając batoniki. O godz. 15.00 postanowiłem zejść czarnym szlakiem z Piątki do Doliny Roztoki, wyszedłem na asfalt z Morskiego Oka do Palenicy. Droga szybka i przyjemna :) Nie wliczając asfaltu :P Na parkingu zameldowałem się o 16.30 :) Polecam wszystkim trasę, jest naprawdę bardzo widokowa i przyjemna :) tylko apeluje... po Tatrach chodzi się w sztywnych butach nie adidaskach i trampkach, chociaż na to może miała wpływ ostatnia promocja w sieci handlowej carrefour - trampki i adidaski za 9.99zł :D To tyle na dziś... następną wyprawę planuję już jutro na Kościelec:) relacja wkrótce.
Pozdrawiam!
Trudność trasy: 4/6
Na dobry początek... Tatry
„Tatry, Gorce, Pieniny, Orawa, Spisz”

Podstawowe informacje
Przewodnik ten, jest idealny dla osób, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z górami. Już na wstępie, zawiera wszystkie podstawowe informacje dotyczące górskich wędrówek. Dowiadujemy się, jaki należy zabrać ze sobą sprzęt, otrzymujemy informacje na temat odwiedzanych miejsc. Co ważne, zawiera bazę noclegową, z aktualnymi numerami telefonów, i opis komunikacji miejskiej.
Na plus na pewno należy zaliczyć góralskie A-Z, czyli słowniczek z podstawowymi zwrotami, jakimi operują Górale. Dowiemy się co to frajerka, Ceper czy bundz.
Każde z pasm górskich, jest w przewodniku starannie opisane. Możemy więc przeczytać o topografii, budowie geologicznej, klimacie, pogodzie, faunie i florze. Wszystko zobrazowane jest pięknymi fotografiami.
Trasy
Jak już pisałam we wstępie, z pewnością nie jest to przewodnik, dla osób obeznanych z Tatrami, ponieważ trasy w nim opisane, są bardzo łatwe. Typowo piechurskie wycieczki, na Gubałówkę, Morskie Oko, Halę Gąsienicową czy też Giewont, z pewnością przypadną do gustu osobom, które są dopiero na początku wielkiej górskiej przygody. Adeptom wysokiego chodzenia, nie polecam już na początku zdobywania Rysów, Świnicy, czy też innych, trudnych dwutysięczników. Najlepiej, jak radzi przewodnik, zacząć od prostych, ale niezwykle krajobrazowych i pięknych widokowo tras.
Kultura
Przewodnik zawiera również, dużo górskiego folkloru. Znajdziemy informacje o najciekawszych, wartych odwiedzenia miejscach, których w samych okolicach Nowego Targu co niemiara. Zamek w Czorsztynie, Niedzicy, Tischnerówka, kościoły, to tylko niektóre miejsc do których naprawdę warto zawitać.
Pozostałe atrakcje
Tych znajdziemy mnóstwo, zarówno w lato jak i zimę. Kiedy ciepło, warto jak radzi przewodnik, wybrać się na sławny spływ przełomem Dunajca. W zimie wiadomo… królują narty, o których w tej pozycji również przeczytamy.
Wydawnictwo Bezdroża, stworzyło świetną pozycję, dla początkujących piechurów i szczególnie tym polecam ten przewodnik!